Rzeźnia. Wczorajsza propozycja
-
DST
66.03km
-
Teren
40.00km
-
Czas
03:17
-
VAVG
20.11km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rzeźnia. Wczorajsza propozycja wspólnej jazdy przyciągnęła wyłącznie leniwych wycinaków. Wiedziałam, że lekko nie będzie, ale kiedyś w końcu trzeba przestać się obijać. Początek rozgrzewka na szosie do Dąbrówki Wyłazy, potem zaczął się teren i zaczęło się. Chłopaki prowadzili po jakiś piaszczystych-błotnistych terenach, na których zostawałam w tyle. Na szczęście twardych odcinków też trochę było to udawało mi się podgonić chłopaków. Oczywiście nie zabrakło niespodzianek w postaci braku drogi i przebijania się po miedzach. Grzesiek w międzyczasie skomentował wczorajsze spotkanie ze mną koło Kotunia: "głowa w kierownicę - 180 (HR) - za mało" :D .
Świadoma tego co mnie czeka zabrałam ze sobą trochę koksu, czyli żeli isostara, które dostałam jako nagroda na ostatniej mazovii. Pierwszy poszedł profilaktycznie na 20km.
Dojechaliśmy do Kotunia, Misiek z Ziemniakiem pocięli gdzieś, chyba prosto do domu. Powerek też już poleciał do Broszkowa. A ja, Mirek i Krzysiek, odprowadzając Grześka prawie pod dom, pojechaliśmy w dalszy kurs przez Ziomaki, Niwiski do domu. Żele jednak okazały się niewystarczające na takie wyprawy, na 40km dopadł mnie głód i prawie zgon. Z ratunkiem przyszedł 'cukierek mocy' od Mirka, czyli zwykła owocowa landrynka ;) Dała takiego kopa, że nawet niekończące się podjazdy w drodze do domu nie stanowiły większego problemu.
Na koniec jeszcze kawałek asfaltem i w końcu dojechaliśmy do domu :)
Ekipa: ja, Mirek, Powerek, Grzesiek, Krzysiek, Misiek, Ziemniak
avgHR: 159 ??? jak to możliwe mimo tej jazdy z szaleńcami ;)
maxHR: 240 :D (chyba się sprzęgnęło z czyimś pulsometrem)
A za tydzień rower idzie w odstawkę i lecimy na piechotę zdobywać Skorpiona :)
Kategoria Leniwe jazdy